Impuls do bycia szczęśliwym



Klik.




Cofnąwszy się o kilka miesięcy wstecz, nigdy nie powiedziałabym, że moje życie zmieni się o 180 stopni.
Wezmę ślub, potem wykupię moje mieszkanie i zapewne przerobię pokoje, na kilka małych, żeby w przyszłości były to dziecięce sypialnie.
„Zburzymy ścianę między olbrzymim salonem, a sypialnią, zlikwidujemy olbrzymią garderobę i postawimy na nowo ścianki działowe.” 

Klik! 

Chyba nigdy nie chciałam żyć w taki sposób. 
Nie widziałam w głowie swojego wesela, nie widziałam męża, dzieci. Nie neguję, że każdy ma swoją drugą połówkę jabłka, która gdzieś czeka i z nią będziemy żyć. Jednak ta druga część, powinna akceptować naszą inność, naszą drogę i kroczyć przez ścieżkę życia razem z nami. Jeżeli macie osobę, z którą realizujecie swoje pasje- jesteście szczęściarzami. 

Nie użalając się nad swoimi przejściami, postanowiłam wziąć sprawy w swoje ręce. 

Siła, która we mnie się obudziła pozwoliła mi na zrozumienie, czego chcę w życiu. 
Niesamowity jest fakt, że przez wiele lat człowiek zastanawia się: "co ja będę w życiu robić?". Pamiętam te dylematy, kiedy w szkole średniej pytano nas, jeszcze podlotków- kim chcecie być, co chcecie w życiu osiągnąć? Niektórzy wiedzieli, natomiast część z nas z rękoma na głowach myślała: "nie wiem czego chcę, więc jestem do niczego!". Tak wtedy się czułam i ja. Do niczego, nikomu nie potrzebna, ponieważ nie widziałam siebie w tym zakątku. Nie wiem kim chciałam być, ponieważ nie dojrzałam wtedy do tego, co jest ważne i istotne. Chciałam żyć tak zwyczajnie, praca 8 godzin, najlepiej biurowa, ponieważ wpajano mi, że dla kobiety to najlepsza opcja, mąż, dzieci i standardowa odpowiedź dla wszystkich: "u mnie bez zmian, po staremu!".
 
Wiele dały mi rozmowy, jednak to zaufanie do siebie samej i posłuchanie swojego wewnętrznego „ja”, pozwoliło mi otworzyć oczy na całokształt swojej krótkiej egzystencji, przewidzianej dla mnie na tym świecie. 

Nazwałam to impulsem. Niektórzy nazywają to błyskiem, jeszcze inni kliknięciem. To się zadziało nagle, nie wiadomo skąd przyszło do mojej głowy.
Wszystko, o czym marzyło małe dziecko, weszło do głowy dorosłej kobiety.

Zmiany zaczęły się poprzez zrealizowanie drobiazgów.

Od maleńkości fascynowały mnie tatuaże. Jedno wiem, wiele osób ich nie potrafi znieść, a komentarze w kierunku osób, które je posiadają są czasem zatrważające. 
Nauczyłam się jednak, że nie można patrzeć na opinię innych. Jeżeli dla mnie coś jest ważne, dla innych nie musi być. Wielokrotnie powtarzam swoim znajomym- ludzie:

Przestańcie patrzeć na innych! To jest totalna blokada! 

Błahy przykład? Chcesz kupić czekoladę w sklepie, jednak słysząc, że przytyjesz, stwierdzasz, faktycznie odmówię sobie.

Pamiętaj, że to Ty tego właśnie chcesz! 


Chcesz tą czekoladę? To sobie ją kup! Nikt nie ma prawa Ci tego zabronić! Chcesz ją zjeść, czy rzucić do koszyka, jako kolejny słodycz do kolekcji? Twój wybór!

Ja chciałam bardzo kolejne tatuaże. 
Kiedy skończyłam 18 lat wytatuowałam sobie malutką kokardkę na palcu lewej ręki. Bardzo tego chciałam i cały czas marzyłam o kolejnych. Bałam się jednak, ponieważ CO POWIEDZĄ LUDZIE? 
 
Szczerze? To jest tylko i wyłącznie moja sprawa, czy mam tatuaże, czy mam rude włosy, czy mam kota w głowie, czy nagle wstaję i tańczę, czy wstaję o 4 rano, wsiadam do autobusu i jadę sama pozwiedzać Warszawę. Obecnie słyszę, że zwariowałam. Mówię, co myślę i jeżeli czegoś nie chcę zrobić, to tego nie robię. Jeżeli chcę wyjść na spacer o 23, to idę. 

Czasami zastanawiamy się, czy warto jest coś zrobić, ale wiemy,
że to się nie opłaca. 
Czy spełnianie marzeń ma cenę? 
 
Bycie szczęśliwym… co sprawia, że taki jesteś? 
Kiedy ostatnio to czułeś? 



Chcielibyśmy mieć spokojne życie, najlepiej wyłączyć stres, złe emocje i uczucia, wyłączyć problemy. 
Pamiętam film, w którym wszystko toczyło się perfekcyjnie, z ludźmi chodzącymi zawsze ze sztucznym uśmiechem na twarzy. Nie da się tak żyć. Niemożliwością jest żyć bez chaosu.
Wyobrażacie sobie życie bez emocji? Uczuć? Nawet najgorsze doświadczenia, stres im towarzyszący, negatywna atmosfera, daje nam kopniaka. Jeżeli nie potrafimy się podnieść po przejściach, dajmy sobie na to czas. Nie musimy być od razu sobą. Nie musimy być nawet tacy sami jak przed! Nie musimy być osobami, które mają się podobać innym.

Obudzisz się na starość i być może będziesz żałował niewykorzystanych szans, nie realizowania tego,  co pragnąłeś zrobić, a wtedy będzie za późno.

W mojej głowie zrodził się pomysł, aby stworzyć „rudego trampka”. 
Wiecie, o czym marzyłam, kiedy byłam dzieckiem? 
Jestem żywiołem, który nie potrafi wysiedzieć w jednym miejscu. Do dzisiaj ludzie uważają to za problem, ponieważ moje nakłady energii są stale niewyczerpalne, a mój stały dobry humor, uśmiech i pozytywne nastawienie, często sprawia, że albo mnie się kocha, albo nienawidzi. 
Moje marzenia o podróżowaniu, o ciągłym byciu w ruchu dojdą do skutku, jeżeli zaryzykuję.

Jesteś w stanie zaryzykować, aby być szczęśliwą osobą
Być może Twoje obecne życie Tobie odpowiada. Również tak uważałam, że to jest właśnie to. Jednakże mając możliwość bycia ze samym sobą, docierają w nas, w głębi najskrytsze pragnienia, które totalnie przeczą temu, co robimy obecnie.
Blokuje nas lęk i strach. Brakuje nam odwagi. 

Otwórzmy drzwi na to, czego chcemy.
Nie bój się i weź swoje życie w swoje ręce!


P.

Komentarze

  1. Świetny tekst. 3-mam kciuki za realizację wszystkich Twoich marzeń <3

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty

Działo się w Gnieźnie… czyli spotkanie zblogowanych kobiet.

Samo się nic nie zrobi!

Zmiana za zmianą i kolejne zmiany.