Każdy ma jakiegoś bzika.

Jako dziecko nie przykładałam za bardzo uwagi do słów piosenek. Śpiewałam swój tekst, ba! Tworzyłam nieraz nawet własne neologizmy. Czyż do dzisiaj nie jest tak, że słysząc utwór obcojęzyczny, śpiewamy po swojemu?

Grunt, że jesteś kreatywny!

Do dzisiaj w dziwnych sytuacjach zanucę sobie „zakazany owoc” bądź „moja fantazja”. Pamiętacie?
Wracając do meritum, gdyż jak zwykle rozpisuję się na tematy poboczne, stwierdzam, iż faktycznie każdy ma jakiegoś bzika.

Masz bzika na jakimś punkcie? I bardzo dobrze! 

Dlaczego? Wyobraź sobie, że często nasz bzik prowadzi nas do rozszerzania horyzontów i rozwoju osobistego. Im więcej mamy hobby i im więcej w to inwestujemy (materialnie, ale również duchowo), tym bardziej się rozwijamy? A no tak! 

Jeżeli coś nas interesuje, zaczynamy w to się wdrażać. Czy to piłka nożna, czy lakiery do paznokci. W zależności od osobowości obieramy swój kierunek i podążamy za nim. Ilekroć widzę, że czyjaś pasja i jego zainteresowania, doprowadziły tą osobę do pracy swoich marzeń, pojawia się mój podziw dla danej persony. 

Oczywiście, jeżeli uważasz, że tekst jest o Tobie, przyznasz mi w tym momencie rację. Takim osobom próbuje podcinać się skrzydła. Banalny przykład? Istnieje przekonanie, że jeżeli czymś się zajmujesz, jesteś w tym naprawdę dobry, musisz mieć na to papier. To nic, że masz kilkuletnie doświadczenie w tym, czym się zajmujesz, z wykształcenia jesteś kimś innym. Nie masz papieru? 
To, co możesz wiedzieć na temat danej dziedziny! 

Jeżeli naprawdę jesteś w czymś dobry, jest to Twoim hobby, nie poddawaj się! Nic nie daje większej satysfakcji, jak udowodnienie, że jesteś wartościowym człowiekiem, realizującym się na co dzień. 

Kim jestem z wykształcenia? Uwaga! Trudne słowo! Internacjologiem. Powinnam obecnie działać gdzieś na arenie międzynarodowej badając stosunki międzynarodowe.  Jednakże nie uważam, iż jest to moja bajka. Co dalej?  Magister bezpieczeństwa wewnętrznego… cóż…  tak jakoś wyszło ;)

Obecnie moje pasje różnią się od tego, co mam na papierku. Chociaż papiery animatora czasu wolnego przydały się w momencie, w którym kilka lat prowadziłam warsztaty. 

Wracając do tematu bzika! Po pierwsze życie na walizach. Rozpoczyna się sezon ciepła, zatem komu w drogę, temu trampki! Pierwszy wyjazd już za mną. Od września zeszłego roku wiedziałam, że pojawię się w Poznaniu (22-23.04.2017r. Targi beautyVISION & LOOK, moja pokręcona relacja zapewne już wkrótce). Dlaczego? A no dlatego, że moja przyjaciółka (toksyczna kosmetyczka) uważa mnie za swego rodzaju kompas, mapę, wodzireja. I dobrze mi z tym, gdyż taki mój urok! 

Mój przykładowy bzik?

Nie umiem obejść się bez.. bransoletek! Jestem jedną z tych osób, które, mają zazwyczaj już w głowie konkretną, wymyśloną rzecz. Jeżeli nie mogę dostać wymarzonej ozdoby na rękę, udaję się do pasmanterii, inwestuję w koraliki i przy pomocy gumki jubilerskiej tworzę sama. 

Kilka moich MustHave :) 

Olbrzymim uwielbieniem w moich oczach cieszą się także bransoletki silikonowe. Kupuję je tylko w jednym miejscu, ponieważ są one moim oczkiem w głowie i nie wyobrażam sobie zamienić je na coś innego. Za każdym razem będąc we Wrocławiu udaję się po „odświeżone” wersje moich folklorystycznych bransoletek. 

Dodatkowo posiadam swoje talizmany. Dwie runy, które noszę zawsze przy sobie to algiz oraz gebo. Nie wgłębiając się w symbolikę, która odgrywa w moim życiu istotną rolę, często noszę je na rzemyku lub kombinuję jak dołożyć je do bransoletki.



Zatem handmade? Dlaczego nie! Idealny pomysł na deszczowy wieczór.


Oczywiście nie każdą ozdobę da się zrobić samemu, a wyszukiwanie innych inności, to mój ulubiony reaserch. 

Więcej bzików pozostawiam na zapas… korzystaj z dnia i pobaw się kreatywnością!

Komentarze

Popularne posty

Działo się w Gnieźnie… czyli spotkanie zblogowanych kobiet.

Samo się nic nie zrobi!

Zmiana za zmianą i kolejne zmiany.