Zmiana za zmianą i kolejne zmiany.

Kilka miesięcy absencji i w życiu i na blogu i w dużej mierze, nieukrywając, wszędzie.
Gdzie byłam,  co robiłam? Materiał na wiele wpisów zdecydowanie.

Jednakże moje życie ustabilizowałam, powiedzmy.

Czego najbardziej boją się ludzie? Czego się boisz Ty?
Masz stała pracę, jednak czujesz, że to nie to. Związek, jednak coś w nim nie gra.
Co zrobiła mądra ja? Postawiłam na zmiany.

Boimy się zmian. Nie wiemy, co niosą za sobą.

Powiem Ci drogi czytelniku, że warto. Postawić na swoim, spojrzeć na swoje odbicie w lustrze
i stwierdzić: ja nie chcę tak żyć. Chcę być Panią/Panem swego losu.



Haczyk? Wszystko wiąże się również z ciężką pracą.

Po 4 latach absencji także sportowej, przełamałam się i postanowiłam wrócić w łaski zdrowego, aktywnego trybu życia. Dodatkowo sport obecnie to warunek dostania przeze mnie mojej wymarzonej pracy.

Pierwszy trening? Uważałam, że w związku z moją nawet niezłą kondycją, znośną figurą, siłownia i trening wytrzymałościowy, co to dla mnie!
Po 15 minutach na rowerku, miałam wrażenie, że jestem świetna. 5 minut rozgrzewki jednak szybko dał mi do zrozumienia, że myśleć tak to ja sobie mogę.

Doszłam do wniosku, że więcej come backów do sportu nie planuję! Pierwsze półtorej godziny, po braku treningów otworzyło mi przed oczyma światełko w tunelu. Do nieba lub piekła, w zależności, gdzie taki wariat jak ja może trafić.
Ba! Już wiem, jak czuje się mężczyzna podczas przeziębienia (mężczyźni wybaczcie).

Niemniej dowiedziałam się wiele o zakwasach. Od dziecka słyszałam, że jest to swego rodzaju kwas mlekowy.
Nic bardziej mylnego. To mikrourazy mięśni, które następnie podlegają regeneracji.

Na chwilę obecną po dłuższym czasie treningów zakwasy ustąpiły,  natomiast uśmiech na twarzy i niemożność doczekania się kolejnego wysiłku został.

Wkrótce zasypię Was kolejna porcją mojej paplaniny,  natomiast teraz lecę poprawić moje tricepsy. ;)





Komentarze

Popularne posty

Działo się w Gnieźnie… czyli spotkanie zblogowanych kobiet.

Samo się nic nie zrobi!