Samo się nic nie zrobi!

Od najmłodszych lat kierowały mną ogromne nakłady energii. Do dnia dzisiejszego odczuwam potrzebę wyjścia z domu i spożytkowania jej w sportowy sposób. Nie usiedzę niestety w jednym miejscu dłużej niż kilka minut. Przez 11 lat dwa razy w tygodniu trenowałam AIKIDO, siatkówkę i koszykówkę oraz pływałam dwie godzinki w piątkowe wieczory. Jednakże pójście na studia, ograniczyło mój zapał, dodatkowo ogromną rolę „sportowej absencji” odegrał mój związek, podczas którego nie realizowałam swoich pasji.

Moi drodzy, patrząc na swoje doświadczenia radzę Wam, nie przestawajcie być aktywni fizycznie! Jeżeli nigdy nie uprawialiście sportu, zacznijcie. 
W moim przypadku powrót połączył się z olbrzymimi zakwasami, płaczem i bólem. Rzuciłam się na gorącą wodę, mając w głowie wciąż tą młodą panienkę, która przyzwyczajona była do niemalże codziennego wysiłku fizycznego. Zaczęłam ponownie kilka miesięcy temu, postanawiając wrócić do formy. Jeżeli jesteś osobą, która obecnie czyta ten post i znów sobie powtarza: „od poniedziałku zacznę się ruszać”, to zrób to już teraz! 

Odkładanie założeń na później zazwyczaj kończy się  nierealizowaniem ich wcale!



Motywacja?

Możesz jej nie mieć, twierdząc, iż Twoja figura i tak się już nie zmieni, z resztą odżywiasz się poprawnie. Mimo, że godzinę temu wrąbałeś paczkę żelek.
Trzeba zrobić swoisty rachunek sumienia. Owszem, wracasz zmęczony z pracy i nie masz ochoty wyjść.
Co mnie zmotywowało? Stagnacja! Tęsknota! Rutyna!
Gotowało się we mnie na samą myśl stania w miejscu, bez rozwoju, w każdej dziedzinie mojego życia. Niespokojny duch? Tak, to ja. Ryzykuję? Owszem! Jednak nie potrafię na dłuższą metę żyć w jednym schemacie.

Co daje aktywność fizyczna? Nie widzisz plusów?


Nie spróbujesz, nie będziesz wiedział. Przede wszystkim, po którymś razie, zamiast narzekań, nie możesz doczekać się kolejnego bólu w rękach, mając świadomość, że pracowałeś nad sobą!
Jesteś bardziej rześki i wypoczęty. Masz energię i ochotę na więcej. Korzystasz z dnia.
Idąc chociażby do siłowni, spotykasz nowych ludzi, nawiązujesz relacje, ba! Zaczynacie się kumplować.
Oczywistym jest, że pojawią się minusy. W moim przypadku to naciągnięcie ścięgna w udzie. Pani z apteki, gdzie musiałam zaopatrzyć się w stertę maści przeciwbólowych, skwitowała, iż powiadają, że przecież „sport to zdrowie”. Jednak nie było dnia, gdy nie zrobiłam sobie chociażby jednego siniaka. Dla mojego lekarze to już nic nowego.

Nie poddałam się i po dwóch tygodniach od kontuzji, nie opuściłam ani jednego treningu. Noga ma więcej luzu, natomiast skupiliśmy się na innych częściach ciała.

Chudnięcie.

Najbardziej niezdrowym dla organizmu chudnięciem jest… stres. Należę do grona osób, które poprzez sytuacje stresowe są niejadkami. Zeszły rok, który potężnie dał mi w kość, zabrał mi 12 kilogramów w ciągu dwóch miesięcy zeszłej wiosny. Do dnia dzisiejszego zmuszam się do posiłków, ale wiem, że nie ma nic gorszego, aniżeli gubienie na wadze w tenże sposób. Szczególnie widać to po skórze, która robi się „szara”, zwiotczała i dodatkowo pojawiają się rozstępy.
Ostatnio usłyszałam: „aby schudnąć trzeba jeść”. Nie dążę do jeszcze niższej wagi, pozwalam sobie czasem na Fast Foody, czy słodycze, a mimo to widzę, że poprzez regularny sport ciało się zmienia. Chcąc nie chcąc… chudnę. Jednak w zdrowy sposób!

Wszystko jest dla ludzi, jednak należy pamiętać o umiarze!

Krótkie spodenki czy dres?


Drogie kobietki (gdyż, mężczyznom przychodzą te rzeczy zdecydowanie łatwiej)… wiadomym jest, iż nawet na siłowni chcemy się podobać. Idąc pierwszy raz czy na zajęcia grupowe czy jeszcze inną formę sportu, chcemy zakryć niedoskonałości, nasze kompleksy. Każdy je ma! Na zajęciach sportowych spotykamy różnych ludzi, którzy na początku mogą powodować u nas lekkie poczucie niepewności.
Od razu przypominają mi się słowa mojej mamy, iż zawsze trzeba być przygotowanym na wyjście, gdyż nigdy nie wiesz, kogo po drodze możesz spotkać. Tak, być po treningu „bajeczna”. A to dobre!

Jednak stawiając na komfort (również psychiczny) lepiej postawić na początek na dłuższe spodnie. Jeżeli są to gry zespołowe, krótkie spodenki nie są złym pomysłem. Na matę kimono, ale to inna bajka…

Kilka miesięcy temu postawiłam na spodnie Nike, buty Adidas. Tshirt? Cóż kwestia mojego nastroju danego dnia. Na zdjęciu najzwyklejsza koszulka z Pepco.


Zdjęcie stare, ale jare :D



Czy bielizna ma znaczenie?
Kobietki! warto pamiętać również o dobrym staniku. Zdecydowanie nie polecam ćwiczeń w zwykłych biustonoszach na co dzień. Jeszcze niedawno, jako posiadaczka naprawdę sporego biustu, czułam się bardzo niekomfortowo, kiedy musiałam podskakiwać. Grunt to dobrze trzymający, wygodny stanik. Ostatnio poszukiwałam nowego, nie rzucając się na markowe, sportowe biustonosze. Niestety żaden nie przypadł mi do gustu, więc pozostałam przy moich adidasowatych stanikach. Dlaczego? Ponieważ posiada większe zabudowanie również pod samym biustem, bardzo dobrze trzymając całość.

Witam w maju i zachęcam do wyjścia chociażby na spacer!

Komentarze

Popularne posty

Działo się w Gnieźnie… czyli spotkanie zblogowanych kobiet.

Zmiana za zmianą i kolejne zmiany.