Woda moim (naszym) żywiołem!

Upały napłynęły nad Polskę, co za tym idzie, im mniej ubrań na sobie, tym większe prawdopodobieństwo nabrania opalenizny. Wiadomym jest, iż podczas procesu „przyrumieniania” naszych ciał, musimy chronić skórę różnego rodzaju filtrami UV. Sezon na chroniczne molestowanie społeczeństwa reklamami kremów do opalania bądź przyspieszaczy jeszcze nie nadszedł, co nie zmienia faktu, że nie nadejdzie.
Zakładamy sobie, iż będziemy smarować się balsamami, kremami lub oliwką, używać filtr i skóra będzie piękna niczym małego niemowlaka. A nawilżanie od wewnątrz? Picie wody? Przecież piję herbatę, kawę, albo napoje słodzone. O zgubnym w skutkach spożywaniu tych ostatnich wolę się nie rozpisywać, gdyż czasem po nie sięgam, choć staram się unikać. Wracają do meritum.
Szklanka herbaty to nie to samo, co picie wody! 

Przede wszystkim ciało człowieka w 60% (u dorosłego człowieka) składa się z wody. To ona odpowiada za przenoszenie związków odżywczych do komórek organizmu, odpowiedniej przemiany materii, oczyszcza organizm z toksyn. Czy nie słyszałeś o tym, że mając temperaturę należy pić bardzo dużo wody? Dlaczego? Chociażby dlatego, iż reguluje temperaturę ciała. 

Jaką wodę wybrać? Tak, znam ten ból, gdy wchodzę do sklepu, a tam cała ściana wody… źródlana, mineralna, niskozmineralizowana, wysokozmineraliozwana, lecznicze… wezmę tą, którą znam z nazwy, najlepiej z reklamy. W końcu to tylko woda, nieprawdaż? 

Uwaga! Poddając się chwytom marketingowym, nie zwracamy uwagi na to, co zyskujemy dzięki spożywanemu napojowi. Wody źródlane posiadają najmniejszą zawartość pierwiastków. Co to oznacza? Nie dostarczamy organizmowi wartościowych składników. Hasła hasłami, ale co z efektami. Marketing oraz PR pełną parą!

Warto zaopatrzyć się w wodę, która mimo wszystko posiada składniki mineralne, w tym: wapń, magnez. Dodatkowo nie radzę wybierać wód niskosodowych. Być może sód nie jest przyjacielem naszych ciał, niemniej jednak wody takie mają bardzo mało korzystnych mikroelementów. 

Dla mnie najważniejsze? Magnez oraz wapń! Dlaczego? Przede wszystkim te składniki przyjmują się w naszym organizmie 30 razy lepiej aniżeli poprzez tabletki czy pokarm. Dodatkowo cierpimy na ich niedobór, często nieświadomie. Nie dostarczamy tych składników w naszych szybkich życiach w odpowiednich ilościach. 

Bardzo mało z nas czyta etykiety. Zasada: ładne, biorę, lub znam i biorę - jest powszechna. Może warto przystanąć i zastanowić się: co tak właściwie daję swojemu organizmowi? 
Temat wody i jej właściwości interesuje mnie właściwie od dobrych 10 lat. Jestem świadomym konsumentem. Podczas weekendu spędzonego na Blog Conference Poznań, kiedy słońce dawało się we znaki, nie obyło się bez nawadniania… oraz wypróbowania nowej wody, której do tej pory nie znałam. W związku z zapoznaniem się ze składem, uznałam ją za odpowiednią dla mojej osoby. 

ID'EAU - KLIK

Poniżej kilka zdjęć z wyżej wymienionego wydarzenia, w tym mój dżinsowy outfit (jak ja kocham trampki 💗), próby ujarzmienia „niezdolności” plastycznych w konkursie Semilac, czy też lektura wygranej książki Lidl w pociągowych czeluściach. 

 
A może "Witaminowe Smoothies" ? 🍏🍎🍅🍑

 
Jakoś malowanie na płótnie jest łatwiejsze 😕

Napis skradł moje serducho! by North Fish! 

Znacie markę Rosefield? Zegarek na dłoń i nawet pozowanie mnie nie przeraża 😄
 
Można oszaleć 😮 Tyle kolorów,... 💜 Czasami ciężko być kobietą :) 


Kiedy Twój pociąg odjechał, a Ty rozkoszujesz się widokiem czekając godzinę na kolejny...  
Przyznaję rację tym, którzy powtarzają: dać dziecku zabawkę :)  



Rudy Blond Trampek Pozdrawia! 😇😈





Komentarze

Prześlij komentarz

Popularne posty

Działo się w Gnieźnie… czyli spotkanie zblogowanych kobiet.

Samo się nic nie zrobi!

Zmiana za zmianą i kolejne zmiany.