Wpływ krytyki na życie. „Krytyka” czyni mistrza?

Jesteś taki, siaki i owaki. Robisz to źle.
Nie możesz.
Nie powinieneś. 

Każdy z nas już od dziecka kreuje swoją rzeczywistość. Mamy własne marzenia oraz pragnienia. W tym oczekiwania w stosunku do otaczającego nas świata oraz osób, z którymi przebywamy. Innymi słowy, chcemy dążyć do obranych nam celów. Mowa o każdym z nas, bez wyjątków. 

Patrząc przez pryzmat ostatnich wydarzeń w jednej ze szkół w Gdańsku, a mianowicie bójki młodych dziewcząt, spory i konflikty rodzą się w nas bardzo wcześnie. Nie zagłębiając się w tematykę agresji, warto przyjrzeć się mechanizmowi krytykowania przez dzieci. Jako młody człowiek, nie posiadamy zanadto hamulców, co spowodowane jest nauką tego, co dobre, a co złe. Wielokrotnie spotkać można się z bezpośredniością dzieci w relacjach między sobą bądź z dorosłymi. Jako starsze osoby powinniśmy już rozróżniać to, czy warto krytykować, czy też nie. Niemniej jednak, nie zdajemy sobie sprawy z tego, że opiniowanie oraz piętnowanie potrafi zniszczyć czyjeś życie. 


Krytykę możemy podzielić na tą dobrą (konstruktywną) oraz złą (destruktywną). Niestety jest ona nieodzownym elementem naszej egzystencji. Chcąc nie chcąc spotykaliśmy się z nią i będziemy znosili to nadal. Każdy człowiek jest inny, a my nie jesteśmy czekoladą, aby każdy mógł nas po prostu lubić.
Wielokrotnie spotykamy się z „dobrymi” radami, krytyką zachowania, ale nie tylko. Najlepiej podać przykład tego, że dla drugiej osoby możemy być: za grubi, za chudzi, za niscy, za wysocy etc. Pozostaje nam wybrać: czy chcemy brać do siebie każdą opinię na swój temat na poważnie, a jeśli tak – czy przyjmiemy ją jako wzmacniającą lub wyniszczającą, czy też pozwolimy jej po prostu egzystować w eterze.


Będąc dziećmi wierzymy w swoje marzenia. Czy nie mieliście swoich wyimaginowanych założeń? Nie pragnęliście być: weterynarzem i stawaliście się nim podczas opieki nad psem, fryzjerem, czesząc włosy rodziców, czy też kimkolwiek, kto w danym momencie nie pojawił się w głowie? Co poszło nie tak? Przyszedł czas wdrażania się do życia w społeczeństwie oraz prób wkomponowania się do oczekiwań bliskich. Pragnienia potrafią odejść na boczny tor, a my często o nich zapominamy. 

Dlaczego aż tak bardzo boimy się krytyki?

Większość z nas nie potrafi się z nią obejść. Zazwyczaj jesteśmy osobami, u których przejawia się ona w formie destruktywnej. Zamiast czuć się zmotywowanym, tracimy poczucie własnej wartości. Odpieramy atak, bądź potrafimy przyznać rację krytykantowi. Nauczenie się tego, że nie każda opinia na nasz temat  jest ważna, graniczy często z cudem. Przejmowanie się możliwością pozostania skrytykowanym jest również olbrzymim problemem. Boimy się, że jeżeli coś się nie uda to kolega, rodzic, partner, powiedzą coś, czego nie chcielibyśmy usłyszeć. Strach przed tym, paraliżuje nasze działania.


Jeżeli masz problem z krytyką swojej osoby, musisz zrozumieć kilka rzeczy.
Załóżmy, że osoba, która nie ma zielonego pojęcia o Twoim życiu, pisze Tobie nieprzychylny komentarz w Internecie. Ocenia Cię na przykładzie plotek, Twoich wpisów, bądź zdjęć, uważa, że wie lepiej, co robić, niż Ty sam. Rozwiązanie? Przede wszystkim zweryfikuj, czy warto polemizować z danym interlokutorem. Nikt, kto nie chodzi w Twoich butach, nie wie, co jest dla Ciebie najważniejsze. Jesteśmy ludźmi i jesteśmy od siebie różni. 
Jeżeli stwierdzisz, że być może krytykant ma rację… podziękuj mu i rób to, co Ty uważasz za słuszne. W końcu jesteś sobą! 

Nigdy nie zapomnę, kiedy ktoś wytknął mi kilka lat temu, iż na stronie poświęconej nauce języka angielskiego błędnie napisałam jakieś zdanie. Z tym, iż swoje teksty sprawdzałam kilkakrotnie przed zamieszczeniem w sieci. Zdarza się każdemu, że zrobi błąd. Jestem na ich punkcie wyczulona, ale w końcu jestem tylko człowiekiem. Nie robi błędów ten, kto nie robi nic. Komentarz uznałabym za stosowny i weszłabym w polemikę, jednakże został napisany w bardzo nieprzyzwoity sposób. Kiedyś bardzo przyjmowałam krytykę na swoje barki, czując się osłabiona. Jednakże grzecznie podziękowałam za sugestię, z którą się nie zgadzałam, dodając, iż „humanistów u nas tyle, ile piasku na Saharze”. Odepchnęłam atak i straciłam zapał do dalszej pracy.

Często bywa tak, że ktoś stara się, nawet nieświadomie, obniżyć Twoje poczucie własnej wartości. Wytykając wady, coś, co mu w Tobie przeszkadza. Halo! To są jego oczekiwania wobec Twojej osoby. Podporządkujesz się pod opinie innych, chcąc sprostać ich oczekiwaniom w stosunku do Twojej osoby. Twoje pragnienia odejdą na inny plan, a Ty na końcu życia usiądziesz i stwierdzisz: ja piernicze! Żałuję, że kiedy mogłem/mogłam, nie spróbowałam, bo tak bardzo bałem/bałam się krytyki. 

Jak odeprzeć negatywną krytykę i zamienić ją na dobrą?

Od początku powtarzam, że jeżeli coś mi nie pasuje, muszę to zmienić. Jeżeli mimo prób spełnienia kogoś oczekiwań, nadal mi nie wychodzi, stawiam znak STOP. Zadaję sobie pytanie: Czy jest to warte moich nerwów, stresu i do czego tak naprawdę to prowadzi? Skoro nie widzę w tym pozytywów dla swojej przyszłości, trudno, idę dalej. Często krytykant myśli, że robi to dla naszego dobra. Haczyk tkwi w tym, iż tylko Ty wiesz, co jest dla Ciebie najlepsze. 


Przede wszystkim ochłoń. Działanie pod wpływem emocji prowadzi do podejmowania często złych decyzji. Kompulsywność potrafi doprowadzić do konfliktu, natomiast ignorowanie osoby, która obraża Ciebie jest czasem najlepszym rozwiązaniem. 

Krytykantem może być także osoba, która stara się sobie udowodnić, że jest od Ciebie lepsza. Niestety na naszych ścieżkach spotykamy nie tylko przychylnych nam ludzi. Robią to w związku ze swoim fatalnym nastrojem, niską samooceną etc. Patrząc przez swój pryzmat zauważyłam, że o wiele lepiej dać sobie chwilę czasu na przemyślenie „zarzutów” w stosunku do własnej osoby. Jeżeli uznam, że ktoś ma rację, gdyż faktycznie dla mnie ma to jakieś znaczenie, staram się nad tym popracować. Natomiast jeżeli się nie zgadzam, wolę sprawę przemilczeć i po prostu ją wyrzucić z głowy, najlepiej przypominając sobie argumenty, które przeczą wydanej przez kogoś, często nietrafnej opinii. 



Sami musimy zdecydować, czy krytyka nas złamie, czy uniesie. Możemy się z nią nie zgadzać i mamy do tego całkowite prawo. Sami przecież potrafimy kogoś lub coś ocenić i nie możemy uznawać się tylko za ofiary, świętoszków, ludzi bez skaz. Należy jednak pamiętać, że nie wszystko, co usłyszymy jest prawdą, w końcu nie każdy mężczyzna z widłami to Posejdon, nieprawdaż? ;) 

Komentarze

  1. Ja się nie przejmuje tym co kto o mnie mówi

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najważniejsze to robić to, co się kocha :)

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty

Działo się w Gnieźnie… czyli spotkanie zblogowanych kobiet.

Samo się nic nie zrobi!

Zmiana za zmianą i kolejne zmiany.